Testy użyteczności 1:1 — na co uważać?

Wąż Kazio nie pasuje do żadnego z profili grup docelowych.
Grupa docelowa nie ta. Kazio został przysłany na próżno!

Dobry projektant UX wie, że wymyślenie rozwiązania problemu, przed którym stoją przyszli użytkownicy opracowywanego systemu to tylko zalążek sukcesu. Dopóki nie uzyskamy potwierdzenia swojej tezy — czyli: dopóki ktoś, kto będzie projektowanego produktu używał nie będzie zadowolony — dopóty nie możemy być pewni, że nasza praca przynosi dobre rezultaty.

Ostatnimi czasy wiele osób pytało mnie o podstawy planowania testów z użytkownikami (chodzi o wersję 1:1, twarzą w twarz) i o etapy takiego procesu. Nie będę mógł napisać na ten temat wszystkiego, co powinieneś wiedzieć. Jest tego po prostu za dużo na jeden wpis. Warto natomiast wspomnieć o tym, na co trzeba uważać.Czytaj dalej →

Mój toolbox, czyli narzędzia projektanta UX

Wojtek pokazuje swoje narzędzia
Moja lista narzędzi jest chyba trochę nietypowa. A twoja?

“Jakiego oprogramowania używasz do pracy na poszczególnych etapach projektu?”

To pytanie zadał mi jeden z czytelników bloga, a ja ze zdziwieniem stwierdziłem, że jeszcze o tym nie napisałem. Dzisiejszy artykuł będzie o moich preferencjach dla konkretnych narzędzi — a nuż zainspiruje Cię to do przyjrzenia się swojemu toolboxowi i wymiany gorszego na lepsze (albo, nie daj Boże, odwrotnie).

Czego zatem używam, zajmując się projektowaniem usług i wciskając zasady dobrego projektowania UX do głów?Czytaj dalej →

Bez planu ani rusz!

Projektant UX planujący użycie armaty
Planowanie to podstawa. Bez niego nawet armata się nie przyda!

Na pewno niejednokrotnie znalazłeś się w sytuacji, w której projekt świetnie się rozpędzał tylko po to, by potem przeistoczyć się w jedno z tych doświadczeń, które przypomina o uczuciu towarzyszącemu waleniem warząchwią w wiadro założone na głowę? Łatwo się rozpędzić, a trudniej czasem wyhamować. Często okazuje się, że niemiłych rozczarowań “poniewczasie” można uniknąć nawet za pomocą najprostszego planowania. Wiem jednak, że łatwo o tym zapomnieć albo — co gorsza — zlekceważyć wartość tego procesu.

Powiesz: “Planowanie… To nie jest sexy! To dla tych dziadów programistów z pięćdziesięcioletnim stażem!” A ja powiem: wcale nie!

Dzisiaj będzie o tym, jak można udokumentować nasze i innych oczekiwania tak, by po miesiącu wciąż wiedzieć, na czym się siedzi. Lub leży.Czytaj dalej →