Warsztaty UX w praktyce — jak było?

Uczestnicy warsztatów UX w praktyce przy pracy
Praca grupowa. Nie ma lekko! Szkolenie UX w praktyce w… praktyce.

Ostatnie trzy dni spędziłem w rozgrzanej słońcem Warszawie. Jeszcze wczoraj obserwowałem, jak 21 bardzo interesujących osób pracuje w pocie czoła w czasie praktycznej części moich warsztatów z cyklu UX w praktyce. Przez kilka porannych godzin pokazywałem uczestnikom, jak według mnie (i frameworku GDS) planować można procesy projektowe tak, by były wydajne, przyjazne i owocne. Dzielić się tą wiedzą jest warto, bo nowe pomysły pompują świeżą krew do mózgu — mam nadzieję, że nie tylko ja wyniosłem z tego wydarzenia bardzo pozytywne odczucia.

Co robiliśmy?

Uczestnicy warsztatów dowiedzieli się, jak:

  1. Przeprowadzić szczegółową analizę wymagań wstępnych,
  2. Zaplanować poszczególne etapy procesu projektowego,
  3. Pozyskać zwiększone zaangażowanie interesariuszy i radzić sobie z nimi w sytuacjach konfliktowych,
  4. Komunikować wymagania i pomysły używając pomocy wizualnych,
  5. Zaplanować sprawdzenie efektywności projektowanych rozwiązań poprzez opracowanie odpowiednich procedur testowych,
  6. Zaplanować monitorowanie końcowego produktu.

Chyba nikt się nie nudził, a długopisy piszczały przy sporządzaniu notatek. Pięknie zmieściliśmy się w czasie, a zaprezentowane w efekcie pracy grupowej plany projektowe dla czterech zupełnie różnych scenariuszy (które uczestnicy wylosowali z puli) były na naprawdę wysokim poziomie. Widać wypicie porannej kawki przyniosło efekty!

Co dalej?

Przede wszystkim, gigantyczne podziękowania należą się uczestnikom warsztatów. Daliście z siebie bardzo dużo, a zadanie, przed którym Was postawiłem nie było łatwe (i nie chodzi tu tylko o konieczność słuchania moich dyrdymałów przez parę godzin, kiedy za oknem świeci słońce i można by prażyć się w parku). Podwójna “piąteczka” dla tych z Was, którzy zdecydowali się wyjść po szkoleniu na “piwerko” — być może Wasze mózgi były tak zmęczone, jak mój, ale wiem, że bawiliśmy się dobrze. Cieszę się, że zdobyłem paru nowych znajomych! Czekałem na dobrą dyskusję i nie rozczarowałem się, gdyż tego rodzaju wydarzenia zawsze gromadzą ludzi chętnych do polemiki, a to wprost uwielbiam: nauczyłem się od Was wszystkich bardzo dużo!

Chciałbym też podziękować za pomoc najlepszemu znanemu mi organizatorowi takich wydarzeń, Andrzejowi Pyrze i jego PoGo. Jeżeli kiedyś szukalibyście gościa, który nie złamie się nawet przy najdziwniejszych żądaniach starego rockmana pierdoły, to walcie jak w dym.

Fakty bez specjalnego sensu

Kilka przypadkowych myśli, które chcę z siebie wyrzucić:

  1. Sernik w Charlotte (?) w Warszawie zerwał mi klapki. Dzięki, Jacob.
  2. UX lotniska w Modlinie było chyba projektowane przez Studio Designu Belzebub.
  3. Nie wiesz co to życie, dopóki nie przejedziesz się Jaguarem zioma noszącego czapkę z daszkiem i słuchającego radia Vox. Respekt, Tomaszu.
  4. Koncentracja pięknych ludzi na metr kwadratowy w przesiąkniętej słońcem stolicy zdecydowanie przekracza moje możliwości percepcyjne.
  5. Siedem godzin z projektorem “ftfasz” robi jajecznicę z mózgu.
  6. Jeśli wydaje Ci się, że wszędzie można kupić rzodkiewkę, to się mylisz. Jeżeli myślisz, że salami nie może smakować jak parówka, to też się mylisz.
  7. Kebab kebabowi nierówny; po tym edynburskim rozmawiam z bogami jelit, po tym warszawskim śpię jak dziecko.
  8. W zdaniu “Pa, jaka długa ta kolejka, rajaner…” można zmieścić więcej wyrazów “kurwa” niż wynosi liczba początkowych wyrazów w tym zdaniu. Janusze przestworzy.
  9. Chyba jestem uzależniony od takich przyjemnych i produktywnych wizyt w Ojczyźnie.

Następne edycje warszatów już niebawem!

Chciałbym uchylić rąbka tajemnicy: to nie ostatnie szkolenie UX w praktyce ze mną w roli głównej. Informacje o nowych edycjach zawsze znajdziecie na Fejsie — strona Wojtek Kutyła o UX czeka. Za bardzo lubię pierogi i słońce, by od czasu do czasu nie zrzucić z nóg moich ciepłych papuci z wełny szetlandzkiej…

Do zobaczenia!