Droga uxowego freelancera, część 1

Karol i Wojtek rozmawiają na meetupie o freelance
Freelance i breakdance. Idealni partnerzy.

Praca freelancera to nie tylko wolność i stanie przy biurku w piżamie. Już ponad rok jestem swoim własnym szefem — i jedynym zatrudnionym pracownikiem. Przejście do tego etapu zajęło mi kilka ładnych lat. Myślę sporo o tym, co dzieje się dookoła mego UXowego biznesu. Chyba będę o tym trochę pisał, bo wiem, że wielu z Was zastanawia się nad rozpoczęciem kariery freelancera. Sporo maili i wiadomości dostaję od projektantów i projektantek, którzy nie są już juniorami i zastanawiają się, co dalej. Ja ciągle móżdżę nad własnym rozwojem i jak ciekawie wkręcić się w nowe tematy. Być może to, co napiszę, zainspiruje Was, a jeśli nie, to przynajmniej pozwoli Wam uniknąć rozczarowań. Artykułów będzie kilka. 

Zacznijmy od początku. Na początek odpowiem na pytania, które słyszę od Was najczęściej.

Czytaj dalej →

O odpowiedzialności słów kilka — Bartek Jagniątkowski

Dobre dziwo — stwór przypominający Wojtka — informuje o wpisie gościnnym!
Wpis gościnny! Bartek Jagniątkowski nadaje.

Od czasu wymyślenia pieniędzy i powstania handlu rodzaj ludzki ma olbrzymi problem: poza nielicznymi wyjątkami nie potrafimy przedłożyć dobra ogółu nad osobisty zysk — finansowy, wzrost władzy, czy uwielbienia tłumów. Rezultatem tego jest śmietnik wokół naszej wspólnej gatunkowej dupy, jaki na globalną skalę sami sobie robimy.

Czytaj dalej →

UX Lisbon, czyli pasztety z denata

Notatki w formie szkiców z UX Lisbon, przedstawiające każdy warsztat i prelekcję.
Piękne bazgroły z konferencji UX Lisbon — od speców z LiveSketching.com

Nie byłem pewien, czy kupić bilet na konferencję UX Lisbon. Cena była dość zaporowa – nawet jak na brytyjskie warunki. Renoma konferencji jest spora, ale słyszałem też na temat tego wydarzenia sporo krytycznych opinii (związanych głównie z organizacją). Mimo to, zachęcony tym, że z wydarzeniem zbiegł się w koncert jednego z moich ulubionych zespołów, Dead Can Dance, jak to mawiają po mojej stronie basenu „I’ve taken the plunge” i poleciałem do pięknej stolicy Portugalii na parę dni. Zresztą, uwielbiam Lizbonę i byłem tam wielokrotnie – a więc tak naprawdę długo nie musiałem się zastanawiać.

Czytaj dalej →