Warszawskie nauki, czyli co przywiozłem z powrotem

Wojtek prezentuje przed grupą warsztatowiczów
W wirze walki!

Wróciłem z Warszawy. Intensywny czas. Trzy szkolenia — można by rzec, coś dla każdego: metody UX dla początkujących, rozkmina interesariuszy i elementy wprowadzające w strategię UX dla biznesu oraz te nowe, wyczekane “Warsztaty o warsztatach”. Naturalnie, przyjęliście mnie niezwykle ciepło, za co dziękuję! Poznałem nowych, fajnych ludzi. Ponad 60 osób. Podobało mi się tak bardzo, że już zaplanowałem przyszłe warsztaty. Bardzo, bardzo niedługo ogłoszę ich daty. Póki co mogę powiedzieć tylko, że zobaczymy się ponownie w marcu 2019. Ale nie o tym dzisiaj, a raczej: nie tylko o tym, bo chciałem Wam napisać, czego się od Was nauczyłem w czasie tej wizyty w Polsce. Przebywanie z Wami to nieustające źródło inspiracji. I teraz móżdżę.Czytaj dalej →

Twój najlepszy przyjaciel

Hendryk, mózg w słoiku
Co czai się w słoiku?

Dużo rozmawiamy o narzędziach. Łatwo wpadamy w wir dyskusji na temat metod pracy, oprogramowania i gadżetów. Często dajemy porwać się nurtowi dywagacji o wyższości jednego podejścia nad drugim. Jestem ostatnim, by rzucić kamień; co tydzień łapię się na tym, że znów uczestniczyłem w jakimś internetowym “flejmie” (dzięki Bogu za kolegów i koleżanki, którzy potrafią prowadzić cywilizowaną polemikę — uwielbiam, kiedy ucierają mi nosa, to mnie uspokaja i nadaje perspektywy). Podejrzewam, iż bierze się to stąd, że jestem praktykiem — liczy się dla mnie efekt wyjściowy, a metody pracy dobieram bardzo dynamicznie, często nawet na dużych projektach. Dodatkowo trudno mi czasem przeboleć to, że małe i spore organizacje wydają kupę kasy na rozwiązania, które i tak nie powodują, iż ich produkty są przyjaźniejsze użytkownikowi, a jedynie czynią życie projektantów (i użytkowników końcowych) mętniejszym.

Już nie raz pisałem o tym, że można “zafiksować” się na narzędziach i metodach badawczych, ale moje ostatnie przemyślenia na ten temat mógłbym podsumować stwierdzeniem: jedynym niezawodnym i zawsze najprostszym w użyciu narzędziem wydaje mi się mój mózg. Im dalej brnę w świat technologii i software’u, a także projektowania usług, tym bardziej — z czasem poświęconym praktyce zawodowej — staram się minimalizować wpływ wszystkich tych cudów na kiju na moje projektowanie i podejście do tematu.

Dzisiaj będzie właśnie o tym.Czytaj dalej →

O co pytać na rozmowie rekrutacyjnej?

Gerturda jest smutna, bo musi zostać w samochodzie. Ponieważ jest potworem ze strasznego filmu, nie wolno jej iść do pracy z Romanem.
Obiecali na tej rozmowie, a teraz kicha!

Poszukiwanie nowej pracy to trudne zadanie. Jeszcze trudniejsze jest przejście rozmowy kwalifikacyjnej. Napisano już dużo o tym, jak przygotować się do niej — jednak niedawne spotkanie z bliską mi osobą, która również ubiega się o pracę w sektorze uświadomiła mi, że nie wystarczy wiedzieć, co odpowiedzieć na pytania zadawane na “interwju”. Trzeba również wiedzieć, o co zapytać.

A to jest prawdziwa sztuka. Jakie pytania zadać potencjalnemu pracodawcy aby dowiedzieć się, czy posada jest dla nas? Czy warto ją podjąć? Jak wywąchać potencjalne problemy? Pomyślałem, że napiszę o tym — rekrutowałem i byłem rekrutowany, słyszałem więc i widziałem różne rzeczy. Pytałem też. Hop siup, jedziemy; jak upewnić się, że chcemy pracować w tej nowej, wspaniałej firmie?Czytaj dalej →