Idealny zespół UX — Rhys Nealon

Rhys Nealon na tle niebieskich drzwi.
Rhys Nealon. Fot. Sylwia Kowalczyk & Simon Crofts

Rhysa Nealona znam od czasów pracy w Nile. Jesteśmy dobrymi przyjaciółmi, a co za tym idzie, dużo rozmawiamy — czasem także o pracy. Ponieważ wielu z Was pytało mnie o zagadnienia związane z budowaniem zespołu UX w firmie, postanowiłem porozmawiać o tym właśnie z Rhysem. Mój kolega ma bogate doświadczenie w tym temacie; od kiedy opuścił Nile parę lat temu, pracował dla paru agencji i dużych organizacji. Obecnie pracuje jako User Experience Lead w międzynarodowej firmie Designit.

Ten wywiad nie jest krótki, ale warto go przeczytać, bo dowiecie się z niego wiele na temat tego, jak można skonstruować dobry zespół UX. Życzę przyjemnej lektury.

Czytaj dalej →

Warszawskie nauki, czyli co przywiozłem z powrotem

Wojtek prezentuje przed grupą warsztatowiczów
W wirze walki!

Wróciłem z Warszawy. Intensywny czas. Trzy szkolenia — można by rzec, coś dla każdego: metody UX dla początkujących, rozkmina interesariuszy i elementy wprowadzające w strategię UX dla biznesu oraz te nowe, wyczekane “Warsztaty o warsztatach”. Naturalnie, przyjęliście mnie niezwykle ciepło, za co dziękuję! Poznałem nowych, fajnych ludzi. Ponad 60 osób. Podobało mi się tak bardzo, że już zaplanowałem przyszłe warsztaty. Bardzo, bardzo niedługo ogłoszę ich daty. Póki co mogę powiedzieć tylko, że zobaczymy się ponownie w marcu 2019. Ale nie o tym dzisiaj, a raczej: nie tylko o tym, bo chciałem Wam napisać, czego się od Was nauczyłem w czasie tej wizyty w Polsce. Przebywanie z Wami to nieustające źródło inspiracji. I teraz móżdżę.Czytaj dalej →

Twój najlepszy przyjaciel

Hendryk, mózg w słoiku
Co czai się w słoiku?

Dużo rozmawiamy o narzędziach. Łatwo wpadamy w wir dyskusji na temat metod pracy, oprogramowania i gadżetów. Często dajemy porwać się nurtowi dywagacji o wyższości jednego podejścia nad drugim. Jestem ostatnim, by rzucić kamień; co tydzień łapię się na tym, że znów uczestniczyłem w jakimś internetowym “flejmie” (dzięki Bogu za kolegów i koleżanki, którzy potrafią prowadzić cywilizowaną polemikę — uwielbiam, kiedy ucierają mi nosa, to mnie uspokaja i nadaje perspektywy). Podejrzewam, iż bierze się to stąd, że jestem praktykiem — liczy się dla mnie efekt wyjściowy, a metody pracy dobieram bardzo dynamicznie, często nawet na dużych projektach. Dodatkowo trudno mi czasem przeboleć to, że małe i spore organizacje wydają kupę kasy na rozwiązania, które i tak nie powodują, iż ich produkty są przyjaźniejsze użytkownikowi, a jedynie czynią życie projektantów (i użytkowników końcowych) mętniejszym.

Już nie raz pisałem o tym, że można “zafiksować” się na narzędziach i metodach badawczych, ale moje ostatnie przemyślenia na ten temat mógłbym podsumować stwierdzeniem: jedynym niezawodnym i zawsze najprostszym w użyciu narzędziem wydaje mi się mój mózg. Im dalej brnę w świat technologii i software’u, a także projektowania usług, tym bardziej — z czasem poświęconym praktyce zawodowej — staram się minimalizować wpływ wszystkich tych cudów na kiju na moje projektowanie i podejście do tematu.

Dzisiaj będzie właśnie o tym.Czytaj dalej →