Dinozaur kontratakuje
Dzielę się swoją wiedzą w sieci od dawna. Mniej więcej w okolicach 2014 roku wystartował mój pierwszy, teraz już zupełnie zagrzebany pod stertą kurzu, blog po polsku – o UX i tworzeniu doświadczeń cyfrowych. Potem wymieniłem go na newsletter. Lubię tę formę; siedzi sobie człowiek, pisze, a potem ktoś sobie toto czyta i czerpie informacje, które pomagają w pracy. Newsletter zaliczył przerwę i reanimowałem go dopiero niedawno. Oprócz tego jest blog, na którym czytasz ten wpis, no i duża, ale w zasadzie nieaktywna grupa „UX z głową” na LinkedIn. Był też Slack. Dużo tego. Za dużo. Trzeba to skonsolidować.
Zmienia się zresztą sama sieć. LinkedIn, Instagram i inne nie-socjal media kompletnie zakręciły algorytmami. Nie sposób już znaleźć w nich nic ciekawego, a raczej, trafić na rzeczy, które są dla człowieka ważne. Dystrybucja treści za ich pomocą jest niezwykle utrudniona (chyba, że ktoś chce być „content creatorem” z telefonem w wannie i sypialni – a to raczej nie dla mnie).
Newsletter działa nieźle. Otrzymuję na jego temat masę miłych maili. Konwertuje też sprzedaż szkoleń, co oczywiście bardzo mnie cieszy (dziękuję wszystkim osobom, które mnie wspierają i uczą się ode mnie! Szacunek!). Ja jednak od dawna zastanawiałem się nad tym, co mogę zrobić, by pisać i ględzić na tematy dostępnościowo-uxowe, ale z większym spokojem ducha wykrajając na to miejsce w moim pracowym życiu. Życiu, które też się dość mocno skomplikowało, bo na świecie pojawił się mały Jaś Ryś. Bestia ma w nosie, że tatuś chce sobie networkować, jeździć na konferencje, pisać newslettery i nagrywać podcasty czy video. Chce jeść, bawić się i robić w pieluchy. Tatuś zatem musi przysiąść na fałdach i wziąć się do roboty na poważnie. Zwłaszcza, że za nogawkę wciąż ciągnie głodny jamnik.
A zatem, bez dalszej zamułki
- Newsletter „Dostępność, UX i Ty” na razie zostaje i będzie dalej za darmo, rozsyłany, kiedy będę miał chwilę. Regularnie albo nie.
- Grupa „UX z głową” na LinkedIn, o której i tak nikt nie pamięta, wyleci w kosmos. C’est la vie.
- Ten blog będę aktualizował, kiedy będzie się działo coś naprawdę dużego.
- Odpalam Patreona z comiesięcznym dostępem do fajnych treści dla fajnych ludzi. Trochę pod wpływem własnych przemyśleń, trochę w efekcie zostania zachęconym przez parę osób z newslettera.
Patreon?
Tak. Patreon. Wojtkowy Patreon. Konkretny. Co miesiąc treści, z których wiele się dowiesz i spotkanie online. Dostęp do prężnej i już działającej społeczności na WhatsApp. Nie za darmo, ale, mam nadzieję, w cenie przystępnej. Po to, żebym czuł potrzebę zaangażowania i Wasze wsparcie, ale także wiedział, że mówię i piszę do osób, którym naprawdę zależy na rozwoju w temacie dostępności i UX. Szukam takich osób; z takimi osobami chcę przebywać w czasie pracy. Dlatego tworzę tę przestrzeń.
Zapraszam. W ramach darmowej zajawki wstawiłem video z tzw. „rozbiórką”. Podobne będę publikował co miesiąc.
Zapisz się i korzystaj. Wcisnę w ekran Twojego komputera tyle wiedzy, ile dam radę wycisnąć z samego siebie.
Tymczasem, lecę nagrywać lipcową rozbiórkę (bo czerwcowa już tam jest dla osób, które wykupiły abonament).
Dozo!

Dodaj komentarz