Rok: 2016

  • Rozstrzygnięcie konkursu – sprawdź, kto wygrał książki!

    Obiecałem Wam wywiad z Jaime Levy – i przeprowadziłem go. Nie trafi on jednak do sieci dzisiaj, gdyż nagle okazało się, iż będę zajęty przez najbliższych kilka dni i nie zdążę go przetłumaczyć tak szybko. Myślę, że trzeba będzie trochę poczekać. Excusez-moi. Mam jednak coś na osłodę łez! Werble… Bum! Książki „UX Strategy” autorstwa profesor Levy wygrali: Kamila Piątkowska i Marcin Dominik Jabłoński Automat losująco-głaszcząco-drapiący wylosował karteczki z ich nazwiskami z worka pełnego całkiem niezłych pytań zadanych przez innych uczestników konkursu. Kamilo i Marcinie, spodziewajcie się e-maila, bo muszę się dowiedzieć, gdzie wysłać tę makulaturę. Gratuluję! I spadam do roboty… Będę…

  • Projektanta zatrudnię od zaraz, czyli jak się sprzedać?

    Dzisiaj wpis dla tych, którzy wysyłają do mnie swoje CV, portfolia i prośby o przyjrzenie się ich „przydatności do spożycia”. Kilka osób pytało mnie, czego szukam w portfolio projektanta. Jak najlepiej się „sprzedać”? Co przyciągnie oko osoby poszukującej stażysty lub juniora UX? Nie mam, oczywiście, żadnej innej recepty poza własną. Przeprowadziłem jednak wiele skutecznych rekrutacji na pozycje związane z UX i service design (uczestniczyłem też w kilkunastu), co dało mi do myślenia. Poza tym, sam też pracuję, a to oznacza, że parę razy musiałem aplikować na ogłaszane pozycje. To pozwala mi wysnuć kilka wniosków. Jak zatem się zareklamować, żeby nie…

  • Konkurs! Rozdaję książki o UX!

    Świetna książka „UX Strategy” za darmo! Ponieważ fajnie jest czytać dobre książki o UX – a takich jest niewiele! – uznałem, że zorganizuję konkurs. Dzięki uprzejmości Jaime Levy do rozdania mam dwa egzemplarze jej rewelacyjnego opracowania pt. „UX Strategy” (wyd. O’Reilly). Książka jest jednym z bestsellerów Amazona. W książce opisana jest uniwersalna i bardzo wydajna metoda analizowania potrzeb projektowych w sposób, który doprowadzi do wyklucia się sprawdzonego i optymalnie skonstruowanego produktu. Początkujący projektanci UX dowiedzą się z niej bardzo wiele, ale i starym wygom podrzuci ona parę pomysłów. Wprawdzie pozycja jest obecnie tłumaczona na język polski, jednak nie ukaże się…

  • Case study: wyszukiwarka z drugim dnem

    Czy zdarzyło Ci się kiedyś pracować przy projekcie UX, który z małego zadania przeistoczył się w bestię wymagającą pracy całego zespołu? Czy zdarzyło Ci się przekonywać klienta do tego, że jego początkowe założenia – prośba o przeróbki w interfejsie nie działającej zbyt dobrze strony – są niewiele warte, jeśli nie zwróci się uwagi na to, co dzieje się pod spodem? Czy patrzyłeś kiedyś w rozszerzające się z przerażenia i zdziwienia oczy, niewidzące sensu w niczym poza „przesuń guzik na lewo”, spoglądające na ciężki od porad dokument wyjaśniający zagadnienia transformacji systemowej dla całej firmy, koniecznej do poprawnego działania produktu? Mnie się…

  • Axure: oddech wymarłych światów

    Axure pojawiło się na rynku w czasie, w którym po prostu nie miało konkurencji. Zrazu powolne i dość niechętne współpracy (Windows XP times, baby!), okazało się jednak przydatne. Wkrótce stało się to moje główne narzędzie do prototypowania; odszedłem od makiet dłubanych w Ilustratorze i na serwetkach. To jednak zmieniało się na przestrzeni lat. Dzisiaj w moim otoczeniu Axure już nikt nie używa; nie używa się go także w ogromnej większości organizacji, z którymi pracuję. Przesiedliśmy się na inne narzędzia, choć licencje wciąż pozwalają nam na używanie tego programu. Dlaczego?

  • Jak projektować UX z głową tak, by bez niej nie skończyć?

    Historia pierwsza Siedziałem sobie na spotkaniu z drużyną programistów dużej firmy produkującej duże rzeczy. Zebraliśmy się, bo klient rozpoczynał myślenie o nowym systemie. Miała to być strona internetowa skierowana do niezbyt wyraźnie nakreślonej jeszcze grupy użytkowników; nie do końca było wiadomo też, jakie są szczegóły propozycji biznesowej. Jedyną pewną informacją było to, że trzeba zaprojektować coś, co sprzedaje coś innego. Znany wszystkim syndrom „mokrego snu prezesa”. Dzień jak codzień. Zanim jeszcze zdążyłem zadać parę sensownych pytań, Mietek Kierpołeć, szef działu IT, stwierdził: – Użyjemy do tego, oczywiście, Microsfot SharePoint. Zmroziło mnie. Wyszczekałem prawie: – A skąd wiemy, że funkcjonalność tego…

  • UX design na zerowym budżecie, czyli mity i fakty

    Czytelnicy Byle do przodu! piszą do mnie, zadając przeróżne pytania. Kiedyś być może opublikuję listę tych najzabawniejszych. Dużo jednak jest pytań sensownych, a jedno z nich powtarza się notorycznie: Opiekuję się/jestem właścicielem strony X. Wybudowano ją naprędce i bez przyjrzenia się wymaganiom grup docelowych, pojęcia o projektowaniu interakcji i wejrzenia w model biznesowy. Teraz ledwo kwiczy. Co można z tym zrobić, jak zacząłbyś? Pomocy! Dodaję, iż budżet niewielki – lub żaden. Auć. Czy to już koniec? Czy można tylko udać się na ryby? Nie. Możemy zawinąć rękawy i, przy odrobinie wysiłku, odwrócić Wisłę kijem. Jednak najpierw pozwólcie rozwiać mi parę demotywujących mitów…

  • Jak radzić sobie z brakiem weny, czyli zawieszką

    Korespondencja z czytelnikami uświadomiła mi, że początkujący projektanci UX mają często problem z „zawieszkami”. Z tego artykułu dowiesz się co zrobić, kiedy zatrzymałeś się na jakimś etapie projektowania i nie wiesz, co dalej. Krótko mówiąc, co począć, kiedy inspiracja odleciała do vzduchu, czyli w powietrze (ahoj, klucy a devcata). Powiem Ci także, dlaczego warto rozrysować nawet najbardziej oczywiste rzeczy. Na papierze. Choć to, co napiszę poniżej wielu z Was może wydawać się oczywiste, wcale nie musi takie być dla kogoś, kto zaczyna swoją przygodę z UX i zapada się pod naporem mnogości dostępnych elektronicznych narzędzi, technik i… umizgów i warknięć klienta.

  • Model GDS jako uniwersalny framework projektu UX

    W paru poprzednich wpisach eksplorowałem konstrukcję modelu potrzeb użytkownika (user needs) i organizacji (business needs) wg. zaleceń Government Digital Services. W ostatnim artykule z tej serii spróbuję wyjaśnić, dlaczego warto inwestować w te wygibasy swój czas.