Kategoria: Opinie

  • Dostępność w codzienności UXowca

    To jest wpis gościnny. Ola nadesłała go na konkurs, który ogłosiłem jakiś czas temu. Początkowo trochę się zdziwiłem; Oli podejście do tematu dostępności było mocno… niestandardowe. Jednak uważam, że warto przeczytać ten artykuł, choćby dlatego, że napisany jest z nietypowej perspektywy. Jak zwykle, zachowałem pisownię i styl, wprowadzając tylko kilka najbardziej potrzebnych poprawek. To na razie ostatni z wpisów gościnnych. Łamy mojego bloga są jednak zawsze dla Was otwarte — może też dołożycie coś od siebie? No, ale pora znikać: zapraszam do lektury.

  • Wrażenia po przeczytaniu raportu o UX w Polsce

    Na wstępie chciałem napisać, że czapkę z głowy zrzucam pod stópki Igi Mościchowskiej, Joanny Rutkowskiej i Tomka Skórskiego za to, że chciało im się sporządzić — jak co roku — bardzo interesujący raport na temat stanu user experience i service design w Polsce. Respekt, ziomale i ziomalki, stawiam piwko przy najbliższej okazji (albo soczek). Przeczytałem ten raport z ogromnym zainteresowaniem. Niestety, nie dane było mi obejrzeć prezentacji na żywo, bo goniły mnie terminy, a i na zarzucenie nagraniem video będzie mi dane poczekać jeszcze, ale raport jest na tyle dobrze napisany, że od razu przyszły mi do bańki pewne konkluzje.…

  • RODO, czyli strach ma wielkie oczy

    Przyjęta niedawno dyrektywa RODO (w UK mówią na toto GDPR) jawi się wielu projektantom jako potwór z piekła. Co gorsze, zestaw zasad obowiązujących organizacje zbierające i przetwarzające dane jest dość często rozumiany źle — a jego wskazania przeinaczane. Dzisiaj chciałem podzielić się z tobą paroma przemyśleniami na temat RODO i zaatakować temat od nieco innej strony. Jedziem, jak to mówi dziadzia Kutyła. Zaznaczam, że to nie jest porada prawna — a jedynie mój pogląd na sprawę, który opieram na jako-takiej znajomości tematu i praktyce zawodowej. Mogę się mylić. Taka już ludzka natura.

  • Mój toolbox, czyli narzędzia projektanta UX

    “Jakiego oprogramowania używasz do pracy na poszczególnych etapach projektu?” To pytanie zadał mi jeden z czytelników bloga, a ja ze zdziwieniem stwierdziłem, że jeszcze o tym nie napisałem. Dzisiejszy artykuł będzie o moich preferencjach dla konkretnych narzędzi — a nuż zainspiruje Cię to do przyjrzenia się swojemu toolboxowi i wymiany gorszego na lepsze (albo, nie daj Boże, odwrotnie). Czego zatem używam, zajmując się projektowaniem usług i wciskając zasady dobrego projektowania UX do głów?

  • Boty, VR i brakujący trend 2017

    Nadchodzi nowy rok, a więc sieć pęka od informacji o trendach. Oczywiście, branża UX nie wyłamuje się z trendu pisania o trendach — ha ha — zasypując mój czytnik RSS nowościami na temat tego, czym będziemy posługiwać się w przyszłym roku. Boty, rzeczywistość wirtualna i augmented, samochody bez kierowców i tym podobne. Podchodzę do tego entuzjastycznie, ale z pewną dozą sceptycyzmu. Ponadto, wszystkie te wpisy skłoniły mnie do myślenia na temat tego, czego brakuje w przewidywaniach kolegów po fachu. I o tym będzie dzisiejszy wpis. Jaki jest, moim zdaniem, największy brakujący trend 2017?

  • Prywatny zwycięzca na najgorsze rozwiązanie UX

    Trafiłem w sieci na artykuł, w którym projektanci UX mówią o rozwiązaniach, które ich denerwują. Każdy z nas przeżywa „ataki napadu”, bo w końcu rozumiemy jak to wszystko powstaje i dlaczego coś działa tak, a nie inaczej. Lub przynajmniej powinniśmy. Zastanowiłem się przez chwilę: co działa na mnie jak płachta na byka? Z natury człekiem spokojnym jestem, jednakże jest jedna rzecz, która wysadza mnie z fotela. Dzisiaj będzie o tym właśnie.  Co mnie wkurza?

  • Axure: oddech wymarłych światów

    Axure pojawiło się na rynku w czasie, w którym po prostu nie miało konkurencji. Zrazu powolne i dość niechętne współpracy (Windows XP times, baby!), okazało się jednak przydatne. Wkrótce stało się to moje główne narzędzie do prototypowania; odszedłem od makiet dłubanych w Ilustratorze i na serwetkach. To jednak zmieniało się na przestrzeni lat. Dzisiaj w moim otoczeniu Axure już nikt nie używa; nie używa się go także w ogromnej większości organizacji, z którymi pracuję. Przesiedliśmy się na inne narzędzia, choć licencje wciąż pozwalają nam na używanie tego programu. Dlaczego?