Kodeks postępowania, czyli Code of Conduct — co to?

Karolina prowadzi swojego nowego partnera Krystiana na meetup. Krystian to wielki kosmita z wieloma oczami.
Dla każdego powinno znaleźć się miejsce!

Ostatnio kilkukrotnie zapytany byłem o, oraz — nie ukrywam — chwalony za humorystyczny, ale ważny i potrzebny kodeks postępowania, który zaakceptować trzeba, zanim kupi się bilet na moje warsztaty. Parę osób dziwiło się jego istnieniu. Postanowiłem trochę rozjaśnić ciemności otaczające ten twór… Co to jest Code of Conduct, po co to jest i dlaczego jest niezmiernie ważne, zwłaszcza w kontekście wydarzeń, na które chodzimy i organizujemy?

Dowiedz się z artykułu. Uwaga, jest długi, ale wart przeczytania (jak sądzę).

Różnorodność, czy jej… systemowy brak?

Projektując rozwiązania cyfrowe i usługi jesteśmy z założenia narażeni na stronniczość.

Pomyśl o tym w ten sposób; najprawdopodobniej jesteś białą kobietą lub mężczyzną (z medycznego, biologicznego punktu widzenia), żyjącą w sporym mieście. Interesujesz się technologią i masz do niej stały dostęp. Jest spora szansa, że masz wyższe wykształcenie. Podróżujesz. Dbasz o siebie — albo się starasz. Nie doskwiera Ci głód. Chociaż nie uważasz się za osobę szczególnie majętną, radzisz sobie całkiem dobrze. Uczestniczysz w dyskusjach na portalach społecznościowych i pracujesz dużo z komputerem, często będąc osobą związaną z nim zawodowo — wszakże ja piszę o UX, a Ty czytasz to, co piszę i rozmawiamy sobie w miłej atmosferze. Istnieje ogromna szansa, że mieszkasz od urodzenia w Polsce.

Nic z tego, co napisałem powyżej, nie jest dziwne ani nietypowe, biorąc pod uwagę kontekst geograficzny, społeczny i kulturowy. Tak przynajmniej mówi mój Google Analytics.

Jednym z podstawowych założeń w projektowaniu usług i produktów jest przekonanie, że nie ignorujemy nikogo, a każdy czuje się bezpiecznie i dobrze używając rozwiązań, które opracowaliśmy. Wprawdzie poddawać w wątpliwość można by prawdziwość tej koncepcji, biorąc pod uwagę, że procesy Design Thinking czy dobre praktyki UX dyskutowane i wprowadzane są głównie przez takich ludzi, jak my (a więc co to za różnorodność?), ale zostawmy to na inny czas (a Tobie polecam poczytanie o W.E.I.R.D). Jeśli zatem przyznamy, że nie jesteśmy, jak to określam, kutafonami, a więc osobami nieprzychylnie nastawionymi do świata i różnych ludzi dookoła, to dbamy o to, by każdemu było dobrze.

Jeżeli aplikujemy tę zasadę równości i szacunku do innych w projektowaniu, to najwyższy czas, abyśmy zaczęli myśleć o kodeksie postępowania — z angielskiego: Code of Conduct — przy organizowaniu regularnych meetupów i konferencji.

Co to jest Code of Conduct?

Code of Conduct, czyli CoC, albo po polsku “kodeks postępowania” to zestaw zasad określających politykę organizacji (albo inicjatywy) względem różnorodności wynikającej z sytuacji socjo-ekonomicznej, politycznej, wyznaniowej, emocjonalnej, płciowej i fizycznej, a także psychicznej. Upraszczając to nieco, kodeks postępowania mówi nam, że każdy ma prawo do:

  1. Oczekiwania traktowania na równi z innymi osobami,
  2. Wyrażania swojego zdania w sposób nienaruszający wolności ani przekonań innych osób,
  3. Uzyskania odpowiedzi na swoje pytania i możliwość zadawania ich bez narażania się na zostanie wyśmianym,
  4. Zachowywania się zgodnie ze swoimi przekonaniami, tak długo, jak nie razi to w interesy innych osób,
  5. Pomocy i bezpieczeństwa.

Jednocześnie, typowy kodeks postępowania określa zasady, których trzymać się należy, kiedy coś nawala. I tak, najczęściej opisane w nim jest:

  1. Co robić, gdy czujemy, że ktoś zachowuje się nieodpowiednio względem nas — i do kogo zwrócić się o pomoc,
  2. Jakiego działania możemy oczekiwać od organizacji/inicjatywy, która wspiera napisany CoC,
  3. Jak organizacja/inicjatywa ustosunkuje się — po przeprowadzeniu odpowiedniego “dochodzenia” (czyli np. krótkiej rozmowy i oceny sytuacji) do tego, co się stało i jak to wpłynie na nas i na inne osoby zaangażowane w wydarzenie.

W przypadku wydarzeń o charakterze publicznym, jak konferencja czy meetup, CoC często określa również zasady dyskusji, a także informuje o tym, kto będzie nagrywał lub fotografował i jak można dzielić się informacjami na social media oraz networkować z klasą w poszanowaniu interesów innych.

Dla kogo to jest?

Kodeks postępowania jest dla wszystkich. Wszyscy, niezależnie od tego, co mają w majtkach albo w głowie, niezależnie od poziomu sprawności fizycznej lub intelektualnej, obecnego albo przeszłego stanu emocjonalnego, lokalizacji, wykształcenia, kasiorki w portfelu albo jej braku, poglądów politycznych i wyznania mają dostęp do tego samego forum, usługi, produktu w ten sam, nastawiony na dobre i uczciwe doświadczenie użytkownika końcowego sposób.

W praktyce, kodeksy postępowania mają wielkie organizacje (sprawdź CoC Mastercard, Volvo czy IBM), ale także większość cieszących się zainteresowaniem i renomą wydarzeń, choćby i w domenie UX. Sprawdź sobie UX Scotland, Women Who Code czy React London.

Dlaczego każde wydarzenie powinno mieć CoC?

Dlatego, że każdy powinien czuć się bezpiecznie i komfortowo i wiedzieć, co robić, kiedy ten komfort lub bezpieczeństwo zniknie. W pracy, na meetupach i konferencjach nie powinno być miejsca na seksizm, rasizm, homofobię, uprzedzenia i żarty godzące w czyjąkolwiek godność, drwiny z religii i wytykanie palcem osób niewierzących, czy pogardliwe spojrzenia w kierunku osób, które są po prostu inne niż my. I inne niż większość dookoła nas.

Nie przesadzasz? A czy to nie jest norma?

Tak, zasady opisywane przez kodeksy postępowania powinny być normą. Niestety, często nie są. CoC jest konieczny, aby upewnić się, że dyskusja jest dojrzała i bezpieczna. Wydarzenia, na których bywam w UK i poza jego granicami mają zazwyczaj CoC. Jeśli takiego CoC nie ma, organizatorzy często — słusznie — popadają w tarapaty, upominani mniej lub bardziej przyjaźnie przez społeczność zgromadzoną wokół wydarzenia.

Dla przykładu, kiedy organizowaliśmy z dwójką kolegów konferencję Accessibility Scotland w roku 2017, skontaktowała się z nami transpłciowa osoba, która śledziła konfę na Twitterze. Będąc osobą zawodowo zajmującą się programowaniem na bardzo wysokim poziomie w jednym z lokalnych startupów, chciała się upewnić, że środowisko, które stworzymy będzie otwarte i bezpieczne. Zapytała więc o Code of Conduct, który napisaliśmy niewiele wcześniej. Dzięki temu, że opublikowaliśmy ten dokument, konferencja pozyskała bardzo ciekawego gościa, a tweet uznania przyciągnął następne osoby.

Wielokrotnie o Code of Conduct pytały mnie osoby niepełnosprawne czy takie, których znajomość języka angielskiego była na niskim poziomie, choćby ze względu na niedługi pobyt w Szkocji. Dzięki upewnieniu się, że są mile widziane na organizowanych przez nas wydarzeniach, pozyskaliśmy nowe kontakty, a czasem kolegów i koleżanki.

Znam zresztą przypadki, w których brak kodeksu postępowania przyczynił się do naprawdę niewesołych konsekwencji dla organizatorów wydarzeń. I choć zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest to może jeszcze standard w Polsce, to mam szczerą nadzieję, że niedługo standardem się stanie.

Jak możesz zrobić coś dobrego?

  1. Napisz kodeks postępowania dla organizacji, w której pracujesz — albo nawet własnej drużyny UX. Jeśli nie możesz tego zrobić, rozpocznij dyskusję na ten temat. Fajnie podstawowe zasady różnorodności definiuje Karta Różnorodności spłodzona w ramach działań Forum Odpowiedzialnego Biznesu. Możesz też rzucić okiem na standardowy kodeks postępowania, który “zaptaszkować” muszą wszystkie osoby zapisujące się na moje szkolenia (jest trochę bardziej humorystyczny, niż inne, ale przekazuje te same treści).
  2. Zapytaj organizatora wydarzenia, na które idziesz o kodeks postępowania i zwróć mu/jej/im uwagę, że upewniając się, iż taki istnieje mogą przyciągnąć więcej ciekawych ludzi. Jeśli chcesz pomóc napisać taki kodeks, możesz posłużyć się wzorem dostępnym na licencji Creative Commons.
  3. Wyślij mój artykuł do osób, które zajmują się organizacją tych wydarzeń i podpowiedz, co powinny zrobić, by napisać własny Code of Conduct.
  4. Ilekroć stajesz w obliczu niewłaściwych zachowań w pracy i w dyskusjach w internecie, a także na wydarzeniach, na które uczęszczasz, mów o tym głośno i nie bój się nagłaśniać tych problemów, jeżeli nie idzie za nimi odpowiednia akcja ze strony organizatorów.
  5. Miej świadomość tego, że na świecie jest 160 krajów i 822 grupy etniczne (są to dane z 2013 roku podane przez Stanford University), a w naszej, zachodniej części świata jest tych krajów tylko 21 przy 68 odrębnych grupach etnicznych. Ta reszta świata to też ludzie. A multikulturowość, która od wieków kształtuje obraz naszego świata tylko przyspieszyła dzięki internetowi.

Podsumowanie

Projektowanie to odpowiedzialność. Organizowanie i udostępniania informacji — to odpowiedzialność. Kiedy nasze działania dotykają kogoś więcej, niż my sami (a jest tak w zasadzie zawsze, kiedy projektujemy usługi lub doświadczenia), musimy się upewnić, że każdy będzie mógł wykorzystać możliwości, jakie daje mu otwarty dostęp do wiedzy, kultury i informacji. I naprawdę nie ma znaczenia, czy jest biały, czarny, w kropki, czy ma siusiaka czy nie ma, gdzie się urodził i po jakiemu mówi i czy woli chodzić do kościoła raz w tygodniu, czy też woli nie chodzić.

Choć wydawać się może, że w Polsce różnorodność etniczna jest mała, a na drabinie Gender Inequality Index stoimy dość nisko, to pomyśl o tym, że na zorganizowane przez Ciebie wydarzenie może po prostu wpaść ktoś z zagranicy. Albo właśnie osoba transseksualna czy niepełnosprawna. Poza tym, w erze internetu to, co robimy mają zawsze zasięg globalny. I chociaż seksizm i homofobia istnieją wszędzie, to nie można pozwolić im wdzierać się z pazurami na pole projektowania usług i produktów. Tworzenie świata pełnego barier to nie coś, na czym zależy świadomym projektantom…

W swojej prostoduszności zakładam, że kodeksy postępowania wkrótce pojawią się na stronach wszystkich konferencji i wydarzeń, na które uczęszczamy (pozostawiam Tobie sprawdzenie, czy tak jest obecnie). Wierzę, że wszyscy mamy takie samo prawo do korzystania z dobrodziejstw świata i, że nie powinny nam w tym przeszkadzać uwarunkowania wynikające z ograniczeń i przesądów.

A Ty chcesz przecież robić dobre rzeczy i projektować rozwiązania, dzięki którym uśmiechniesz się i poczujesz dumny — lub dumna, prawda?

Do następnego razu.